Niezasłużona porażka w derbach z Sarmacją

Choć przedpołudniowy mecz sąsiadów zza miedzy, otwierający drugą kolejkę, rozpoczął się od dynamicznych akcji ofensywnych to na gola kibice musieli czekać do ostatniej akcji. W 15 sekundzie gry po uderzeniu Herasymvova z dystansu piłka spadła na poprzeczkę bramki Sarmacji, która odpowiedziała... szturmem. Dawid, jak przystało na doświadczonego golkipera skutecznie interweniował między słupkami bramki Górnika, zatrzymując piłkę po uderzeniach Januszka 2 i 6 minucie, Sanoka w 3 minucie oraz Kowalczyka w 4 minucie.

Po efektownym początku gra straciła jednak na atrakcyjności i następny celny strzał odnotowaliśmy dopiero w 43 minucie, kiedy to po zagraniu Żmudy Brzozko znalazł się 10 metrów przed bramką Maciejowskiego. Bramkarz będzinian, który w ostatniej chwili zastąpił kontuzjowanego na rozgrzewce Gargasza, udowodnił, że trener Szymon Stawowy może na niego liczyć i odbił piłkę zmierzającą w długi róg, a dobitkę Kaprala zablokowali obrońcy.

W drugiej połowie gra była wyrównana, a najgroźniejszy strzał oddał Januszek, uderzając w 59 minucie z ostrego kąta w okienko krótkiego rogu. Dawid był jednak na posterunku, tak samo jak Maciejowski, który musiał interweniować w 78 minucie po strzale Herasymova z dystansu. I dopiero gdy 4 minuta doliczonego czasu gry dobiegała końca do piłki ustawionej w narożniku boiska podszedł Tyszczak i dośrodkował wprost na głowę Szala, który uderzeniem z 6 metra ustalił rezultat.

- Mogliśmy ten mecz ustawić sobie w pierwszych 10 minutach, bo mieliśmy klarowne sytuacje, ale trafialiśmy w bramkarza - stwierdził Szymon Stawowy. - Później z minuty na minutę dostosowywaliśmy się do stylu narzuconego przez Górnika i na trudnym boisku, na którym trudno operować piłką. Druga polowa była już wyrównana i zanosiło się na remis. Jednak stały fragment gry, czyli element, który trenowaliśmy w tygodniu, przyniósł nam zwycięstwo. Wcześniej centrował Pielichowski, ale po wejściu Tyszczaka, on wykonał centrę i idealnie zagrał piłkę do Szala. Mamy budowany od podstaw nowy zespół. W porównaniu z poprzednim sezonem odeszło 9 zawodników, a w wyjściowej jedenastce było 8 nowych piłkarzy. Pracujemy razem od miesiąca więc stajemy przed wielką niewiadomą i potrzebujemy czasu, żeby się zgrać, a póki co chcemy punktować, a gra przyjdzie z czasem. Dlatego nie mówimy o celu czy zamierzeniach. Po tym meczu, choć cieszę się ze zwycięstwo, nie mogę powiedzieć na co nas stać w tej lidze. Może po piątym meczu będziemy mieć obraz tego jaki zespół udało się nam zbudować i kto jest liderem. Po meczu z Górnikiem Piaski mogę pochwalić defensywę, która zrobiła kawał dobrej roboty, a ojcem zwycięstwa został Michał Szal. Nie dość, że razem z doświadczonym Łukaszem Dębskim kierował obroną, to jeszcze w ostatniej akcji zadał decydujący cios. Niechciany w Polonii Bytom, tak samo jak Arek Kowalczyk, gra u nas i liczę, że swoje doświadczenie z III i II ligi wykorzysta na potrzeby Sarmacji.

- Fatalne uczucie, a gorycz rośnie z każdą minutą - powiedział Wojciech Osyra. - Mieliśmy remis w garści, bo choć zaczęliśmy spotkanie od strzału w poprzeczkę, to żadnej drużynie nie udało się wypracować stuprocentowej okazji. I nagle straciliśmy bramkę, a sędzia zakończył mecz. Brak odpowiedzialności w kryciu, bo mieliśmy założenie, że pilnujemy jeden na jeden oraz dekoncentracja w ostatniej akcji meczu sprawił, że zostaliśmy bez punktu. To bardzo boli. Ale największy problem mamy z grą ofensywną. O ile gra, w porównaniu z tym co było w poprzednim sezonie, wygląda już przyzwoicie, bo zaczynamy grać piłką, to z przodu mamy ogromny deficyt. W trakcie załatwiania jest Augustine Nwagwu z Nigerii. Trenuje z nami pięć tygodni, grał w sparingach i udowadniał, że jest wartościowym zawodnikiem i mam nadzieję, że może już od następnej kolejki będzie do mojej dyspozycji. Jeżeli tę jakość prezentowaną na treningach i w sparingach przełoży na mecze będzie ogniwem, którego potrzebujemy. Natomiast w meczu z Sarmacją z dobrej strony pokazał się 19-letni Szymon Brzozko, który przyszedł do nas z Gwarka Zabrze. Liczę, że będzie się dalej rozwijał, a cały zespół nabierze wartości i zacznie zdobywać punkty.

źródło tekstu: www.slzpn.katowice.pl
źródło zdjęcia: www.slzpn.katowice.pl

Górnik Piaski - Sarmacja Będzin 0:1 (0:0)
0:1 - Szal, 90+5 min (głową)
Żółte kartki: Paździor, Kapral - Pielichowski.
Sędziował Mariusz Goriwoda (Gliwice). Widzów 200.
GÓRNIK: Dawid - Kapral, Wilk, Pikuta, Mroczek - Cepek (83' Gad), Sarzała, Herasymov, Brzozko (66' Flaga) - Żmuda (79' Sierka), Grabowski (46' Paździor). Trener Wojciech OSYRA.
SARMACJA: Maciejowski - Sanok, Szal, Dębski, Majka (69' Barwiński) - Maj, Dankowski, Pielichowski, Kowalczyk (82' Tyszczak), Januszek - Zawadzki (66' Mendela). Trener Szymon STAWOWY.